Social Icons

wtorek, 12 lutego 2013

Simon Beckett "Chemia śmierci"

Manham, niewielkie, trochę odcięte od reszty świata miasteczko w Anglii. Poznajemy byłego antropologa sądowego Davida Huntera, który po traumatycznych przeżyciach przenosi się tu z Londynu i podejmuje pracę lekarza. Wraz z upływem czasu David przejmuje opiekę nad większością pacjentów swojego pracodawcy, a także w pewnym stopniu staje się częścią miejscowej społeczności. Życie w Manham toczy się spokojnie do czasu, gdy dwoje małych dzieci znajduje na mokradłach ciężko okaleczone kobiece zwłoki w dalekim stadium rozkładu. Policja odkrywa przeszłość doktora Huntera i prosi go o pomoc w określeniu przybliżonej daty śmierci ofiary. Wkrótce dochodzi do kolejnej zbrodni.
Mieszkańcy miasteczka są coraz bardziej przerażeni, nie chcą wierzyć, że sprawcą jest ktoś z wewnątrz. Kiedy porwana zostaje kolejna kobieta, rozpoczyna się wyścig z czasem, bo według ustaleń policji morderca przetrzymuje swoje ofiary przez kilka dni zanim pozbawi je życia. Czy uda się ocalić życie niewinnej osoby?

“Chemia śmierci” wciąga już od pierwszych stron, w środkowej części historii akcja delikatnie zwalnia, by później znowu przyspieszyć i w końcowym efekcie zadziwić czytelnika. Pierwszoosobowa narracja sprawia, że książkę czyta się bardzo szybko. Akcja niemal przez cały czas trzyma w napięciu, a liczne jej zwroty nie pozwalają oderwać się od lektury. Autor zaskakuje swoich czytelników w wielu momentach, nawet na ostatniej stronie epilogu, kiedy wydaje się, że wszystko jest już przesądzone, Beckett wyciąga asa z rękawa.

Simon Beckett przedstawia ciekawe kreacje bohaterów, szczególnie Davida Huntera a także mordercy z jego zawiłym portretem psychologicznym. W książce nie ma nic nie wnoszących opisów przyrody, są za to fragmenty przybliżające nam procesy zachodzące w ludzkim ciele po śmierci, po których widać, że autor posiada pewną wiedzę na ten temat
Za minus uważam to, że dosyć łatwo można domyślić się, kim będzie ostatnia ofiara psychopatycznego mordercy oraz że będzie to ktoś bliski głównemu bohaterowi. Moim zdaniem, zbędne są momenty, w których bohater snuje opowieści na temat swoich snów i mam wrażenie, że gdyby ich nie było historia nie ucierpiałaby wcale.

“Chemia śmierci” jest pierwszą częścią cyklu, którego bohaterem jest David Hunter. Polecam ją przede wszystkim wielbicielom gatunku. Ja sama zacznę się rozglądać za kolejnym tomem tej serii.

11 komentarzy:

  1. Nie są to w prawdzie moje klimaty, ale zawsze lubię przeczytać coś innego. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię przemyślane książki, a wydaje mi się, że właśnie taka jest ta powieść. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam już za sobą całą serię o Davidzie Hunterze i bardzo pozytywnie ją wspominam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam już za sobą całą serię o Davidzie Hunterze i bardzo pozytywnie ją wspominam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa książka, ale mam już tyle kryminałów w kolejce, że ten sobie odpuszczę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam wiele pozytywnych opinii i na pewno jest to ciekawa pozycja, jednak mnie do niej nie ciągnie. Czegoś mi w niej brakuje... :)

    OdpowiedzUsuń
  7. to raczej nie moje klimaty, choć przyznam, że zaciekawiasz :)

    dzieki za odwiedziny! również obserwuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. moja koleżanka wprost szaleje na punkcie tych książkek :) ja sama nie jestem do konca przekonana, ale kto wie, może kiedyś przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Aaaaa!!! Kocham tę książkę! Niedawno dopiero przeczytałam, ale szukam kolejnych części. Świetna. Dziękuję Ci za recenzję, i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja czytałam 2,3 i 4 tom. Pierwszego nie mogę znaleźć :) Uwielbiam ta serię. :))

    OdpowiedzUsuń

Czytelniku! Dziękuję, że odwiedziłeś mojego bloga. Będzie mi bardzo miło, gdy zostawisz po sobie ślad. Każdy komentarz sprawia mi przyjemność i motywuje do dalszej pracy:)

 
 
Blogger Templates